Miasto jesienią ma swój szczególny klimat. Żółto-pomarańczowe korony drzew kontrastują z szarością zabudowań, a wody Limmatu zmieniają kolor z błękitu na szaro-bury. Tylko architektoniczne elementy miejskiego krajobrazu pozostają wciąż niezmienne. Bez względu na porę roku ja zawsze przyglądam się im z tym samym zaciekawieniem. Bardzo lubię stare mury, okiennice, bramy, balkony i uliczny bruk. Na zurychskiej Starówce mój największy zachwyt budzą male, wąskie uliczki zaopatrzone w ...schody. Całą masę schodów! Tutaj każdy zaułek rozpoczyna lub kończy się schodkami, lub po prostu ze schodów się składa;) Spacery po nich na obcasach opanowałam do perfekcji i wciąż szukam nowych, nieodkrytych miejsc, które mogą stać się planem zdjęciowym. Dziś jeden z nich...
Szaliki to ja lubię, a najbardziej to takie ciężkie, duże, zimowe... Im szalik mniejszy i cieńszy tym mniej mi się podoba, a szaliczki-apaszki to już wogóle odpadają ;) Ten z dzisiejszych zdjęć jeszcze mieści się w normie: ma sporą powierzchnię użytkową, grubość jesiennie odpowiednią, no i kolory do pory roku stosowne. Jest całkiem nieźle, ale tak na wszelki wypadek zamotałam sobie dwa takie szaliki...
