JA, ponadczterdziestoletnia matka dzieciom, wciąż poszukująca w MODZIE własnego stylu, z pasją fotografująca zakamarki ZURYCHU, niezmiennie zainspirowana LUDŹMI spotykanymi na ulicy...
ICH, übervierzigjährige Mutter, die immer auf der Suche nach eigenen STIL ist, die mit einer Leidenschaft die Ecken und Winkeln von ZÜRICH fotografiert, die immer wieder von den MENSCHEN auf der Straße inspiriert ist...

Strony

poniedziałek, 28 września 2015

Pierwszy Filcowy Qwadrat. 11. ZFF. Lliam.



Dawno temu, kiedy tylko skończyłam czytać ostatni tom trylogii Suzanne Collins "Igrzyska Śmierci" - stałam sie jej wielką fanką  i z niecierpliwością czekałam na mający powstać na podstawie tej książki film. Cóż, jak to zwykle bywa - ekranizacja nie dorównuje wersji książkowej tej historii, ale ma też swoje niewątpliwe atuty... Jednym z nich jest przystojny, zdolny aktor młodego pokolenia - Liam Hemsworth, odgrywający w nim postać Gale`a Hawthorne`a. To ta rola własnie przyniosła Mu największą popularność i rozpędziła hollywoodzka karierę tego sympatycznego, australijskiego aktora.
W trakcie trwającego własnie Festiwalu Filmowego w Zurichu Liam odebrał nagrodę Golden Eye Award i był gościem specjalnym na pokazie swojego najnowszego filmu "The Dressmaker" (reż. Jocelyn Moorhouse). Niestety nie udało mi się dostać na ten seans - bilety na niego rozeszły się błyskawicznie - jak przysłowiowe świeże bułeczki;)

W poprzednim poście pokazał się urywek mojego pierwszego projektu tego sezonu, z serii Filcowy Qwadrat. Dziś pokazuje go Wam w całości;) Myślę, ze ten zestaw jest także zapowiedzią wielkiego powrotu jesiennych szarości...


piątek, 25 września 2015

Filcowo-Qwadratowo. Trend pod samą szyję.



Może jeszcze niektórzy z Was pamiętają, że jakiś czas temu szyłam z filcu ubranka dla mojej córki (Warsztat TU) . Działalność ta upadła odkąd moje dziecko uświadomiło sobie, że od filcowych komplecików znacznie bardziej "trendy" są bluzy z wizerunkiem Angry Birds i czapki z disnejowskimi księżniczkami;)


poniedziałek, 21 września 2015

Kombinezon i warstwy. Magia jesieni.




"Zanurzać zanurzać się 
w ogrody rudej jesieni 
i liście zrywać kolejno 
jakby godziny istnienia..." 

----- E. Stachura "Jesień"-----

Nie ma co się oszukiwać - lato ma się ku końcowi i wielkimi krokami nadciąga jesień. Ja, prawdę mówiąc, nie bardzo się tym martwię - jesienna depresja mi nie grozi;) No bo przecież smutek duszy nie zależy od pory roku i można cierpieć na niego nawet upalnym latem... A tak poważnie, to po prostu lubię jesień. Zwłaszcza tę wczesną i słoneczną. Lubię jej barwy: niepowtarzalną mieszankę zieleni, brązów, żółci i czerwieni. Jesień ma też swój szczególny, odurzający zapach: usychających liści, więdnących kwiatów i wilgotnej ziemi. Wystarczy tylko wyjść z domu, uważnie rozejrzeć się dookoła i głęboko wciągnąć powietrze w płuca, by poczuć urok tej magicznej pory roku...

Jesień lubię także ze względu na większe możliwości eksperymentowania z ubiorem;) To okres, kiedy najpełniej mogę wykorzystać pomysły na moją ukochaną "warstwowość".  Coraz chłodniejsze dni, to dla mnie czas delektowania się ciepłymi okryciami, swetrami, ponczami i szalami. A najlepiej wszystkim naraz;) Myślę, że dziś, na przełomie pór roku, całkiem nieźle sprawdza się warstwowe połączenie cieniutkiego, letniego kombinezonu z typowo jesiennym golfem.

piątek, 18 września 2015

Bally. Bahnhofstrasse 20. Uliczne zasady.



Tytułowa ulica tego bloga, ciągnąca się przez 1,5 km od Dworca Głównego do Jeziora Zurichskiego, to idealne miejsce dla krezusów tego świata do szastania naprawdę dużą kasą... Bahnhofstrasse bowiem to niebywałe nagromadzenie sklepów i butików oferujących dobra luksusowe - kolekcje haute couture największych projektantów, zegarki, antyki, biżuterię i dzieła sztuki. Ale klient z przeciętnym portfelem też znajdzie tu coś dla siebie, np. popularne sieciówki, małe sklepiki typu "concept store" czy wielobranżowe markety. W tym handlowym współistnieniu obowiązuje tylko jedna ważna reguła - im biznes bliżej Jeziora - tym większy prestiż!

Aby tej niepisanej zasadzie stało się zadość, butik Bally (znana i szanowana szwajcarska marka oferująca ubrania i akcesoria wykonywane ręcznie, z najwyższej klasy materiałów), z poprzedniej lokalizacji przeniósł się w nowe, bardziej ekskluzywne miejsce;) A jego "stary" lokal, znacznie bliżej Dworca, zajęła... Zara;) No coz... bo gdzież tam takiej siermiężnej, pospolitej Zarze do Bally... ;)


niedziela, 13 września 2015

Pasiasta sukienka. Powrót do Miasta.




Naprawdę lubię to Miasto. Lubię jego klimat, stare kamienice, zapach Jeziora i widok gór w oddali. Kiedy przez dłuższy czas nie mam okazji, by je odwiedzić, tęsknotę za nim odczuwam jeszcze wyraźniej... Dlatego gdy tylko nadarzyła się sposobność do spaceru jego ulicami i pstryknięcia kilku fotek - poczułam się naprawdę szczęśliwa:)

Jeszcze jakiś tydzień temu pewnie nie pomyślałabym nawet o tym, żeby te kieckę docieplić jakimiś portkami. Dziś, mimo, ze pogoda wciąż nas rozpieszcza słońcem, to tak wyraźnie czuć już w powietrzu jesień, ze nie odważyłam się wyjść z domu z gołymi nogami. Pasiasta, dresówkowa sukienka w połączeniu z białymi spodniami to, jak dla mnie, idealnie wygodny i praktyczny duet spacerowy:)
Wybaczcie troszkę większą ilość zdjęć, ale nie wiem kiedy znów będę miała kolejną okazję na powrót do Zurichu...