JA, ponadczterdziestoletnia matka dzieciom, wciąż poszukująca w MODZIE własnego stylu, z pasją fotografująca zakamarki ZURYCHU, niezmiennie zainspirowana LUDŹMI spotykanymi na ulicy...
ICH, übervierzigjährige Mutter, die immer auf der Suche nach eigenen STIL ist, die mit einer Leidenschaft die Ecken und Winkeln von ZÜRICH fotografiert, die immer wieder von den MENSCHEN auf der Straße inspiriert ist...

Strony

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Qwadratowość jesienna. Plany.





"Jeśli chcesz rozśmie­szyć Bo­ga, opo­wiedz mu o twoich pla­nach na przyszłość"
-Woody Allen-

To prawda. Co nie znaczy, ze trzeba całkowicie zrezygnować ze swoich planów, wręcz przeciwnie! Trzeba je mieć, bo to przecież one wyznaczają nam kierunek, w którym podążamy. Ja przekonałam się, ze czasami trzeba jednak pogodzić się z faktem, ze niektórych z nich po prostu nie uda się zrealizować... Dlatego staram się nie planować życia zbyt śmiało ani zbyt dalekosiężnie. Najbliższe moje plany sięgają dnia, kiedy... skończą się upały;) Jak zrobi się chłodniej mam zamiar zmusić się wreszcie zasiąść do maszyny, by zrealizować swoje Qwadratowe pomysły ciuchów na jesień. I przypomnieć sobie, jaką satysfakcje przynosi mi szycie...


piątek, 28 sierpnia 2015

Bluzka od kompletu. Póki lato trwa...




Kalendarzowo i pogodowo lato wciąż jeszcze trwa... I niech trwa, bo przecież jeszcze zimna i deszczu będziemy mieć niedługo po dziurki w nosie. Mocno naświetlone zdjęcia może nie są zbyt profesjonalne, ale przecież takie własnie fotografie - w pełnym słońcu - to także przywilej lata! Niech wiec lato trwa. Jak najdłużej!

Pamiętacie mój kwiecisty komplet (TU)? Kupiłam go z ta myślą, ze będę go nosić przede wszystkim właśnie...jako komplet. Ale przyznaje, ze każda część osobno też sprawdza się całkiem niezłe. Dziś role główną gra rozkompletowana "góra". Dla niebieskiej kwiecistości bluzki tło stanowi jeden z najbardziej letnich kolorów - biel...

niedziela, 23 sierpnia 2015

Patchworkowa bluzka. Górska natura.




Nie wiem czy zauważyliście, ze ostatnio na blogu najczęściej pojawiam się na tle jakiejś natury. A to w polu stoję, a to nad jeziorem albo nad jaką rzeką... Zdaje mi się, ze w centrum Zurichu nie byłam już wieki, a przecież moje ulubione zdjęcia to te na tle miejskich zaułków. Ale tak się jakoś z moim ukochanym Miastem ostatnio mijamy... Mam nadzieje, ze wkrótce to nadrobię, a póki co uraczę Was kolejnym łonem. Łonem natury oczywiście;) Moje drogi zawiodły mnie tym razem w majestatyczne góry Engelbergu, gdzie wylegiwałam się na miękkiej trawie i moczyłam stopy w lodowatym potoku....

Mam kilka takich rzeczy w swojej szafie, które od paru sezonów leżą w niej zupełnie nie noszone. Nówki sztuki. Sama nie wiem dlaczego czasami się tak dzieje, ze coś kupie, a potem...odkładam "na potem";) Tak tez stało się z tą bluzką. Kupiona kiedyśtam na jakiejśtam wyprzedaży, odwisiała swoje w szafie, aż przyszedł na nią odpowiedni moment. A fajna jest przecież, leciutka i zwiewna. Koronkowo-kwiatkowo-wkratkowa. Taka trochę ...patchworkowa;)


piątek, 21 sierpnia 2015

Złote spodenki. Złote Wybrzeże.



Küsnacht to niewielka miejscowość przyległa Zurichowi, położona po "słonecznej stronie" Jeziora. Stad jej nazwa - Złote Wybrzeże. No i może jeszcze dlatego jest tak nazywana, ze w tym rejonie mieszka najwięcej miejscowych vipow (np. m.in. Tina Turner)? Nie tylko w pełnym słońcu to miejsce lśni "złotym" blaskiem - wieczorem Złote Wybrzeże wygląda równie magicznie, a może nawet jeszcze bardziej...

Spodenki w kolorze starego złota idealnie wpisały się w złotowybrzeżowy plener zdjęciowy;) Nie był to jednak zabieg celowy! Bo choć gacie były wyborem całkowicie świadomym i zaplanowanym, to Złote Wybrzeże stało się dla nich tłem przez zupełny przypadek:)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Sukienka w ulubionym kolorze. Jezioro.



Moje niewakacje skończyły się równie szybko jak się zaczęły... Pora wrócić do rzeczywistości. A w niej czekają na mnie m.in. Wasze blogi, które ostatnio zaniedbałam, ale napewno nadrobię. Mam tez kilka zdjęć przedurlopowych, których nie zdążyłam Wam pokazać przed wyjazdem, wiec pokaże teraz:)

Jezioro Czterech Kantonów. Wielka woda w samym centrum pięknej Lucerny. A wokół zieleń i spokój. Tak, to dziwne, ze to miejsce wydaje mi się takie spokojne, mimo tłumu ludzi spacerującego nadjeziornym deptakiem. Ale to chyba dlatego, ze woda mnie uspokaja... No i oczywiście także moja ukochana zieleń :)
Zieleń pod każdą postacią - także w formie ciucha:) Np. w formie sukienki. Lekkiej i zwiewnej, uzupełnionej dla kontrastu ciężkim obuwiem i męską kataną. Jak dla mnie zestaw idealny na spacer po tak urokliwym miejscu...


piątek, 14 sierpnia 2015

Wakacje. Niewakacje.



W Szwajcarii wakacje właśnie dobiegają końca. W tym roku wydały mi się szczególnie krótkie, minęły tak znienacka i bez ostrzeżenia... Nie mogę pochwalić się Wam pięknymi zdjęciami z jakiegoś odległego i egzotycznego zakątka świata, żadnym śródziemnomorskim zachodem słońca ani nawet południową palmą. Szybki, krótki i jeszcze bardziej niż co roku nieplanowany wyjazd w rodzinne strony poświęciłam na gapienie się w rzekę, niebo i las. I przemyśliwanie. To były takie trochę wakacje-niewakacje....


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Miejski luz. Męskie zabawy.



Ulubiona zabawa - w szkołę wschodnich sztuk walki. Ukochana zabawka - plastikowe nunczako. Nieodłączna towarzyszka zabaw - gumowa kaczuszka w przebraniu ninja. Obowiązujący przez cały dzień strój - kimono. Największy idol - Bruce Lee. Ulubione zajęcie - oglądanie na youtube filmów z Bruce Lee w roli głównej. Każda wolna chwila poświęcona na... - ćwiczenie układów kata, walki kumite i medytacje;)
Tak, moja Córka ewidentnie odziedziczyła po mnie jakiegoś rodzaju męski pierwiastek;)

Jeszcze do niedawna nawet najkrótszy spacer po jakimkolwiek mieście wymagał ode mnie choćby odrobiny elegancji - np. jakiejś szpilki czy kiecki. W ostatnim czasie jednak nie mam na to najmniejszej ochoty. Znowu liczy się tylko luz. Dziś luz w wersji miejskiej.

środa, 5 sierpnia 2015

Espadryle. Czas na przemyślenia.



Niekiedy tak bywa, ze z czasem wszystko traci swój poprzedni wymiar. Nagle człowiek orientuje się, ze dobrze znane mu miejsca, uczucia i ludzie zmieniają się i już nie są takie same jak przedtem... Wtedy potrzebna jest chwila na przemyślenie wszystkiego od nowa. Ja w takich momentach szukam oparcia w przyrodzie i otwartych przestrzeniach - moim azylem staje się zieleń najbliższej okolicy. To oaza spokoju, harmonii i naturalnego porządku świata. Siedzę na drewnianej ławce wśród łąk i wystawiam twarz do słońca. Wpatruje się w dojrzewające na polach pomidory. Zrywam rosnące dziko jeżyny. Czas tu płynie bardzo powoli, a czasami nawet się zatrzymuje...

Jakiś czas mnie tu nie było. Wracam, powoli, zgodnie z rytmem życia na mojej prowincji;).
Z niedbałą fryzurą i bez makijażu. W oversizowej bluzce, luźnych spodniach i wygodnych espadrylach, szukając, wbrew wszystkiemu, poczucia wakacyjnej beztroski...