JA, ponadczterdziestoletnia matka dzieciom, wciąż poszukująca w MODZIE własnego stylu, z pasją fotografująca zakamarki ZURYCHU, niezmiennie zainspirowana LUDŹMI spotykanymi na ulicy...
ICH, übervierzigjährige Mutter, die immer auf der Suche nach eigenen STIL ist, die mit einer Leidenschaft die Ecken und Winkeln von ZÜRICH fotografiert, die immer wieder von den MENSCHEN auf der Straße inspiriert ist...

Strony

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Dresowa na dwa sposoby. Szukajac cienia.



W rozgrzanym palacym sloncem Miescie warto miec swoje miejsce, w ktorym mozna odpoczac po meczacym spacerze. Ja mam w Zurichu takich swoich ulubionych miejsc kilka. Jednym z nich jest ukryty w odludnym zaulku Bahnhofstrasse ogrodek hotelowej restauracji. O tej porze jest zamkniety, ale uprzejmie (jakby specjalnie dla nas) pozostawiono w nim stoliki z wygodnymi fotelami i rozlozyste parasole dajace upragniony cien....

Wczesnym przedpoludniem, kiedy wychodzilam z domu, bylo przyjemnie cieplo, ale nie upalnie. Zestawienie dresowej tuniki z lnianymi spodniami wydawalo sie byc idealnym rozwiazaniem. Kiedy jednak temperatura z czasem nieublaganie rosla i rosla, nie mialam innego wyjscia jak tylko... zdjac portki! ;) Tunika natychmiast wcielila sie w role przewiewnej, wygodnej, letniej sukienki. Nie ma to jak praktyczny ciuch, ktory potrafi dostosowac sie do moich aktualnych potrzeb;)  

piątek, 26 czerwca 2015

Boho? Boho-rock!



Boho to niewatpliwie najgoretszy trend w tym sezonie. Niestety - polaczenie luznych, zwiewnych kiecek, dlugich naszyjnikow, pior. kapeluszy, wstazek i fredzli nie bardzo wpisuje sie w moj charakter. Ale moda jest przeciez po to, by ja po swojemu interpretowac. Jesliby wiec do wymienionych elementow dorzucic troche czerni, metalu i skory - powstanie tzw. boho-rock - fajna mieszanka stylowa, w ktorej napewno czulabym sie swietnie!

środa, 24 czerwca 2015

Marynarka. Dach nieba i Disney.



"Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba..."
- Edward Stachura, "Piesn na wyjscie" -


Niebo ponad dachami. Dach nieba. Francuski, nie moj, ale ladny:) Czasami i pod nim odnajduje na chwile swoje miejsce...

Zdjecia nieplanowane, ale jak moglabym Wam tu nie pokazac dresowej wygody tej szarej, meskiej, zbyt duzej marynarki? No i, jak widac na zalaczonych obrazkach, faza czerni wciaz trwa...

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Czern, skory i koronki. Portrety.




Nad Bahnhofstrasse, zamiast tradycyjnych sztandarow z panstwowym krzyzem, dzis wisza jakies portrety... Mimo, ze przypatrywalam sie kazdemu z osobnikow z osobna - z twarzy podobni sa zupelnie do nikogo..;) Internety tez milcza jak zaklete kto i dlaczego zawisl nad Ulica... Moze ktos z Was kogos na tych proporcach rozpozna - jesli tak, dajcie znac, bom ciekawa jaki sens przyswieca tej imponujacej, podniebnej portretowej "wystawie"...

Faza na totalna czern wraca do mnie co jakis czas jak bumerang. Zwykle jest wyrazem moich dosc skrajnych emocji: albo euforii albo przygnebiajacego smutku... Ale daleka tez jestem od przypisywania temu kolorowi jakiejs ideologii - ja po prostu, zwyczajnie bardzo go lubie!
Dzis zestaw troche inspirowany ostatnimi koronkowymi kolekcjami Dolce&Gabbana - u mnie wersja "dla ubogich" (czyt. sieciowkowa") ;);) Oprocz ulubionej czerni - rownie ulubione polaczenie faktur: tejze wlasnie koronki ze skora...


środa, 17 czerwca 2015

Nie boje sie ciemnosci. Kasia.




Gdy kilka dobrych miesiecy temu trafilam na blog o wdziecznej nazwie coeurs de foxes - zrobil on na mnie duze wrazenie. Jego Wlascicielka Kasia - szczuplutka brunetka o wielkich, blekitnych oczach wydala mi sie ogromnie oryginalna, a sam blog - intrygujacy w formie i tresci. Zagladalam wiec do niego po cichu i regularnie. Pewnego dnia cos natchnelo mnie, by cofnac sie do pierwszego w nim opublikowanego posta i niepostrzezenie...skonczylam dopiero gdy dotarlam do ostatniego! Rzadko mi sie zdarza przeczytac czyjs caly blog "od deski do deski". Przegladajac post za postem wiele sie o Kasi dowiedzialam. O Jej zyciu w rodzinnym Slupsku, o ukochanej Rodzinie, o Jej chorobie i pasjach. O Jej milosci do Francji, muzyki i mody ... meskiej;) Gdy dotarla do mnie informacja, ze napisala ksiazke - musialam ja przeczytac!

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Fruwajaca, koralowa spodnica. I papugi.



Na wystawie jednego ze sklepow z zegarkami wyrosla gesta dzungla pelna kolorowych kwiatow. A posrod nich - fruwajace papugi. Ale nie takie zwyczajne, kolorowe... Koralowe;) Jakby wiedzialy, ze dzis beda pieknym tlem dla mojej spodnicy...;)

Bo ja dzis w spodnicy takiej wlasnie, jak te papugi. Fruwajacej i koralowej. I plisowanej w dodatku. Ponadto razem z papuzia kiecka staramy sie takze poskromic kolejna koszule... Mam nadzieje, ze z powodzeniem:)


piątek, 12 czerwca 2015

Moro i biel. Polaczenia.



Posty z Lucerny pojawiaja sie na tym blogu regularnie. Lubie to miasto bardzo, dlatego tak zanudzam nim i Was;) Mimo, ze zawsze panuje w nim niebywaly tlok (glownie dzieki turystom pochodzenia azjatyckiego, ktorzy upodobali je sobie szczegolnie), to mi to nie przeszkadza. Ja skupiam sie na widokach:) Zachwycam sie malownicza Starowka polaczona z reszta miasta historycznymi mostami i jeziorem laczacym sie wprost z gorami...

Napewno juz sie przekonaliscie, ze jest takie jedno slowko, ktore, jesli chodzi o mode, bardzo lubie. "Polaczenia";) Sobie wiec lacze co sie da. Kolory, wzory, style. Po swojemu. Dzis prawiezekomplet top-gacie w stylu moro polaczylam z elegancja bialej marynarki i urokiem delikatnych szpileczek.


środa, 10 czerwca 2015

Wygoda kontra efekt. Hebel i jezyki alemanskie.



W niemieckim Lörrach bywam czesto w celach zakupowo-spacerowych:) W ramach relaksu czesto przysiadam na laweczce, na skwerku w centrum miasta. Wowczas towarzystwa dotrzymuje mi niejaki Johann Peter Hebel. Poniewaz zazwyczaj lubie wiedzec z kim mam przyjemnosc, wiec przeprowadzilam szybkie rozeznanie w internetach:) Nie bede Was zanudzac historia zycia tego pana, choc przyznam, ze jest dosc interesujaca. Skupmy sie tu jedynie na ciekawostkach;)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Czern i koronki. Upal i woda.



Coz mozna powiedziec o minionym weekendzie? Upal, upal, upal. A w nocy - burze. Za dnia, gdy termometry wskazuja grubo ponad 30stC Miasto zamienia sie w jedna wielka patelnie. Wystawianie sie na bezposrednie dzialanie slonca grozi usmazeniem;) Ulge przynosza powiewy wiatru, cien i ...woda. Z mojego ulubionego miejsca obserwacyjnego - laweczki ukrytej pod rozlozystym drzewem - rozciaga sie widok na zalany sloncem Paradeplatz i fontanne, z ktorej ozywczej ochlody korzystaja przechodnie. Na szczescie ze wszystkich ujec w Zrichu i okolicach wyplywa krystalicznie czysta, zdatna do picia woda...

Coz mozna powiedziec o ciuchach na upalny weekend w Miescie? Ze mimo upalu - czarne;) Przewiewna kiecka, sandaly, okulary, kapelusz. A o zdjeciach? Ze oswietlenie na nich albo za bardzo, albo nie za bardzo, przez co slabo eksponuja koronkowe pasy  na sukience ;)

piątek, 5 czerwca 2015

O nonszalancji. Salvatore Schito. In Gassen 14.


zdjecie: http://fashionweekdaily.com/stella-mccartney-fall-2015/

Nonszalancja. Slowniki podaja dosc scisla definicje tego slowa. Istota jego jest niedbalosc, swoboda i bezceromonialnosc w zachowaniu w stosunku do otoczenia. Czesto uzywa sie go takze w modzie, by opisac okreslony charakter ubioru. Przyznam, ze w Waszych komentarzach pod adresem mojego stylu ten przymiotnik pojawia sie dosc czesto. Jesli sie nad tym zastanowic, to chyba jest to dosc trafna charakterystyka tego, co w modzie lubie. A raczej czego nie lubie. A nie lubie sztywniactwa, kurczowego trzymania sie stereotypow, nudy i rutyny. Lubie natomiast pewna, dosc bezpieczna, odmiane oryginalnosci. Lubie ubrac cos za duzego, meskiego czy pozornie bezksztaltnego. Lubie postawic kolnierz, nie dopiac guzikow, podwinac nogawki. Lubie za dlugie rekawy i za szerokie spodnie. Lubie laczy meskosc z kobiecoscia, elegancje z codziennoscia, Czy to jest nonszalancja? Nie wiem. Napewno jest to odzwierciedlenie mojego niepokornego charakteru i potrzeby swobody, ktora bardzo sobie cenie - w modzie rowniez...;)

środa, 3 czerwca 2015

(Nie)oficjalnosc dzinsu. Filharmonia.



Teatr, kino, opera, wystawy, koncerty symfoniczne, miediateka? Mieszkancy francuskiej Miluzy i okolic nie musza wybierac - wszystkie te dobrodziejstwa swiata sztuki maja zebrane pod jednym dachem. "La Filature" to kulturalne centrum tego regionu. Poza tym, ze instytucja ta daje ogromne mozliwosci wyboru rodzaju szeroko rozumianej sztuki, to jest tez ciekawa architektonicznie. Nie moglam sobie wiec odmowic zorganizowania na jej tle szybkiej mini-sesji zdjeciowej ;)

W takim stroju oczywiscie nie wypada pojsc do opery czy na koncert muzyki powaznej... Wprawdzie fasony i kolorystyka sprawiaja wrazenie dosc oficjalnej, ale jak sie uwaznie przyjrzec, to wcale tak nie jest... Baze zestawu stanowi bowiem najzwyklejszy, nieoficjalny, codzienny dzins ;)

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Pepitka. Dzieci...



Dzis Dzien Dziecka. Wiele by pisac jak bardzo Ono zmienia swiat kobiety. Narodziny dziecka sprawiaja, ze nic juz nigdy nie bedzie takie, jak bylo wczesniej...
Ja swoje zycie dziele bardzo wyrazna kreska na to przeddzieciowe i podzieciowe. To wczesniejsze bylo beztroskie, spontaniczne, rozrywkowe i...puste... To terazniejsze jest odpowiedzialne, poukladane, powazne i ...spelnione!