JA, ponadczterdziestoletnia matka dzieciom, wciąż poszukująca w MODZIE własnego stylu, z pasją fotografująca zakamarki ZURYCHU, niezmiennie zainspirowana LUDŹMI spotykanymi na ulicy...
ICH, übervierzigjährige Mutter, die immer auf der Suche nach eigenen STIL ist, die mit einer Leidenschaft die Ecken und Winkeln von ZÜRICH fotografiert, die immer wieder von den MENSCHEN auf der Straße inspiriert ist...

Strony

piątek, 31 maja 2013

Powrot do przeszlosci. Moje inspiracje.


W komentarzach pod moimi postami najczesciej pojawiaja sie okreslenia: nonszalancja, wygoda, rockowy look... To prawda, tak wlasnie sie ubieram i swietnie sie z tym czuje. Ale...

Mam w domu dwie "szafy". W jednej trzymam rzeczy, w ktorych chodze najczesciej, na codzien, ktore lubie. Druga to przechowalnia ciuchow sezonowych (latem upycham tam zimowe, i na odwrot) oraz tych, ktorych od dawna nie zalozylam, bo niemodne i passe (tak, przyznaje sie - jestem "zbieraczem"). W tej pierwszej jest m.in. to co ostatnio pokazuje Wam na blogu. Ostatnio cos mnie jednak tknelo i zagladnelam do tej drugiej... To "cos" to moje wewnetrze poczucie. To wlasnie poczucie kazalo mi porownac zawartosc obydwu szaf i sie zastanowic...
Lubie swoje "dzisiejsze" ciuchy, czuje sie w nich dobrze i wygodnie. Ale w tej drugiej szafie odnalazlam zaginona czesc siebie... Moze to jakas nostalgia, moze wspomnienia, moze cofam sie w czasie.. Nie wiem, ale gdy ogladam przerozne zdjecia inspiracyjne w sieci - zawsze serce mocniej bije mi na widok dziewczyn ubranych w pewien okreslony sposob, choc zupelnie wydawaloby sie odlegly od tego, w jaki ja osobiscie ubieram sie ostatnio... Tak, tak wlasnie ubieralam sie dawno temu, gdy trendy w modzie wogole mnie nie obchodzily!!! Oczywiscie dzis sa bardziej nowoczesne wersje tego "stylu", ale podstawowe jego elementy sa niezmienne. Nazwalabym go ogolnym okresleniem: blizej natury. Pamietam moje maxi spodnice, bluzki szyte wlasnorecznie z najprostszych form (zszyte prostokaty;))), lniane spodnie, bawelniane marynarki, tuniki noszone na rozne sposoby, duze proste torby, dlugie wisiory, plaskie "meskie" obuwie... Wszystko utrzymane w naturalnej kolorystyce: szarosc, biel, czern, zielenie, beze, brazy. Czy cos z tego wszystkiego zostalo? Chyba tak.. Moje przywiazanie do wygody, prostego, nieco meskiego stylu i milosc do tzw. "kolorow ziemi". No i jeszcze... caly zbior moich ukochanych ubran sprzed lat w tej drugiej szafie!!!
Ciekawa jestem co z tego wyniknie? ;)

Poki co podziele sie z Wami moimi ulubionymi fotkami, ktore wciaz niezmiennie wierca mi dziure w mojej modowej podswiadomosci;)


Zrodlo: www.pinterest.com.

POZDRAWIAM
MILEGO WEEKENDU!

czwartek, 30 maja 2013

Szaro-bure kalosze. Krowy zjadaja nam trawe!


Czy slonce czy deszcz - my ciagle "w terenie":) Przeczesujemy pobliskie pola, zagladamy przez ploty okolicznych dzialek, czy truskawki wkrotce sie zaczerwienia, podgladamy krowy na pastwiskach, i machamy przelatujacym nam nad glowami samolotom... Truskawek niestety brak, ale za to znajdujemy mnostwo innych fajnych rzeczy:)  Wystarczy kilka kaluz i cale hektary wybujalych traw, ktorych krowy jeszcze nie zdazyly zjesc, a zabawa, mimo zimna i zachmurzonego nieba, jest wysmienita!

Przy takiej pogodzie jaka panuje ostatnio nie sposob obejsc sie bez kaloszy. Zakladaja je dzieciaki, zakladam i ja. Tylko pies doskonale radzi sobie bez gumowego obuwia;))

ZESTAW SPACEROWY NA DZIS:

Koszulka ESPRIT
Spodnie MARC O`POLO
Sweter ESPRIT
Kalosze JENNIKA
Parka ESPRIT
Okulary VIVIENNE WESTWOOD

EFEKT:


WIDZIANE Z BLISKA:


POZDRAWIAM

środa, 29 maja 2013

Na czerwono. Zamiast moknac przygladam sie sztuce.




Co ciekawego mozna robic w Zurichu w niedziele kiedy zimno i pada? No mozna spacerowac po Bahnhofstrasse, ale...zimno i pada. Mozna tez wejsc do jakiejs knajpki, ale na lody za zimno, a kolejna kawa i tak nie daje rady pobudzic znuzonego deszczem organizmu. Ja proponuje muzeum...

Dzis w Bärengasse wystawa prac trzech szwajcarskich artystow: Tina Melzera, Vincenta Kriste i Manfreda Hölzela. Dwaj pierwsi to mlodzi tworcy sztuki nowoczesnej. Ten ostatni zas (zm. 1994), to bardzo znany, wybitny zurichski artysta. Byl wszechstronnie utalentowany, malowal obrazy, rysowal grafiki i komponowal muzyke.

Ja osobiscie popieram w zasadzie kazda forme sztuki, co oczywiscie nie znaczy, ze wszystkie je rozumiem... Nowoczesne instalacje nie wzbudzaja we mnie przemyslen typu : "co Autor mial na mysli?" No bo co mogl miec Autor na mysli wykonujac mikroskopijne, przeroczyste folie z nadrukami wyrazow, ktore przybite ogromnymi gwozdziami do sciany tworza wyrwane z kontekstu zdania? Albo zbior gigantycznych nibyksiag, ulozonych alfabetycznie, z ktorych kazda zadrukowana jest setkami tysiecy piecioliterowymi zbitkami nic nie znaczycych nibyslow? Warto jednak czasami poprzebywac w pieknych pomieszczeniach w towarzystwie niecodziennych dziel, zamiast moknac na deszczu...

O moim zestawie nie ma co opowiadac ani zastanawiac sie "co autor mial na mysli?" Jest czerwony i tyle.

ZESTAW NA DZIS:

Sweter ESPRIT
Spodnie H&M
Koszula ESPRIT
Buty MOMA
Naszyjnik ZARA
Torba TK MAXX

EFEKT:



WIDZIANE Z BLISKA:


I kolejne zdjecia mody z francuskiej ulicy:)


POZDRAWIAM